Gruzja przez przypadek I

Zawsze chciałam zwiedzić słynny targ w Marakeszu, spać na plaży i pływać w morzu u wybrzeży Maroka. Namówiłam na ten plan piątkę moich znajomych. Zostało tylko znalezienie tanich biletów i spakowanie namiotu. Dzwoni telefon. Gosia pyta się czy na pewno chce jechać do Maroko, bo właśnie znalazła promocję na bilety do Tibilisi.  Za niecałe 400 zł w obie strony. Telefon do wszystkich znajomych. 5 minut później bilety były już nasze. Błyskawiczna zmiana planów. Wystarczyło poczekać do listopada i spakować walizkę.

W tym czasie oczywiście przeczytałam chyba wszystkie blogi na temat wypraw do Gruzji, rozmawiałam ze znajomymi, którzy już tam byli, przewertowałam książki. Opracowałyśmy wstępny plan co chcemy zobaczyć, gdzie pojechać. Lot z Warszawy do Tibilisi był moim pierwszym lotem samolotem, więc tym się najbardziej stresowałam. Przemiłe dwie stewardessy pomogły mi przeżyć ten lot z uśmiechem na twarzy.

Oczywiście nie rezerwowałyśmy hoteli tylko szukałyśmy noclegów na portalu Couchsurfingu. Na początku nocleg zaproponował nam przemiły chłopak, jednak przed wyjazdem urwał się kontakt, więc szybko trzeba było znaleźć zastępstwo. Udało się. Zura przyjechał po nas na lotnisko. Z okien samochodu Tibilisi wydało nam się magiczne, cudowne i tajemnicze.
Trochę zawiodłyśmy się warunkami, w jakich przyszło nam nocować. Łazienka była w tragicznym stanie. Ale na szczęście po 2 dniach udało nam się zamienić na cudowne miejsce i cudownych ludzi.

Cudowni panowie wyłapani na couchsurfingu
Cudowni panowie wyłapani na couchsurfingu

Cała Gruzja zachwyciła mnie swoimi widokami, zmiennością, gościnnością i tajemnicami.
Przez te kilka dni spotkałyśmy niesamowitą liczbę ludzi, którzy przyjęli nas z wielkim sercem, pomogli nam w kilku sytuacjach. Otworzyli przed nami swoje serca, pokoje i kuchnie.

Przez cały pobyt w Gruzji towarzyszyło nam wielkie szczęście. Na naszej drodze spotkałyśmy ludzi, którzy pomogli nam lepiej poznać ten kraj. Tutaj na szczególną uwagę zasługuje Tareiel, który sam nas zaczepił na ulicy i zaproponował pomoc. Przez 4 najbliższe dni stał się naszym przewodnikiem i druhem podróży. W jego towarzystwie odwiedziłyśmy Gori, Upliscyche, David Garedje.

Tariel w Dawid Garedży
Tariel w Dawid Garedży

 

Oprócz niesamowitych historii opowiadanych przez niego, miałyśmy wspaniałego przewodnika i pomocną dłoń w trudnych sytuacjach. Przemiły człowiek, który pomógł nam również przy wypadzie do Batumi i powrocie do domu. Dzięki niemu poznałyśmy prawdziwą Gruzję – tą domową i przyjazną. Tariel był kierowcą podczas wojny, opowiadał o niesamowitych przeżyciach z tych jeszcze nie tak odległych lat. Te opowieści na długo zapadną w naszych pamięciach.

Gruzja to do tej pory najpiękniejszy kraj, który udało mi się odwiedzić. Nie tylko przepiękne widoki i krajobrazy, ale też piękni ludzie o wielkich sercach i z pięknymi uśmiechami na twarzy. Nie da się tego zapomnieć. To jest to miejsce, do którego zawsze będę wracać i chcę je jeszcze, nie raz i nie dwa, odwiedzić! Już szukam kolejnych biletów – a może znów wyląduje w innym miejscu, niż planowałam

Cdn… :)

Anita Śliwka

fotografie: Anita Śliwka

Przeczytaj drugą część reportażu Anity

Dodaj komentarz